Swanetia -Mestia i Ushguli

IMG_20191108_200823

Chcąc jak najwięcej czasu spędzić w górach, zdecydowaliśmy się poświęcić jeden cały dzień na podróż. Plan był nieco wariacki, ale początkowo przebiegał bez zarzutów. Przesiadki z jednej marszrutki do drugiej: Kazbegi – Tbilisi – Kutaisi – Zugdidi, przebiegały bardzo płynnie. Dopiero ostatni etap zapewnił nam nieco więcej adrenaliny i doskonale się wpisał w historie o szalonych podróżach busami po Gruzji. Transport pojawił się od razu.

Pół godziny czekaliśmy, aż zapełni się jakimiś turystami, ale niestety poza naszą trójką nie udało się nikogo więcej zebrać i wraz z grupą miejscowych ruszyliśmy do Mestii. Oczywiście w standardzie były na trasie usługi kurierskie, zakupy i przerwa obiadowa. W pewnym momencie zerwała się ulewa i Gruzini zaczęli przerzucać cały przewożony towar i nasze bagaże na tylne siedzenie. Tym samym za naszymi plecami pojawiła się potężna i niekoniecznie solidna ściana z pakunków, która niebezpiecznie drżała przy każdym hamowaniu. Kierowca i jego towarzysze nie zwracając większej uwagi na warunki kontynuowali rozpoczęte dyskusje, co jakiś czas pociągając z krążącej między nimi butelki  z czaczą. To, plus ściana wody wokół, ostre zakręty i urwiska poniżej, raczej utrudniały zaufanie do rutyny kierowcy i nie mogliśmy uwierzyć, że w końcu dotarliśmy na miejsce. Na szczęście do rana ulewa się skończyła, a bajeczne widoki skutecznie uleczyły nadszarpnięte nerwy

Swanetii nie mogło zabraknąć na naszej liście. Górski region przez wieki pozostawał w pewnej izolacji. Swanowie posługiwali się odrębnym językiem i wykształcili własną, unikatową kulturę. Jednym z najbardziej charakterystycznych jej elementów są wieże, które budowano w celach ochronnych, w związku z krwawym i dość powszechnym zwyczajem rodowej zemsty. Niektóre z wież mają kilkaset lat. Są rozsiane po całym regionie i nie brakuje ich także w jego głównym ośrodku – Mestii. W samej miejscowości, znajdziemy sporo przykładów ciekawej i pasującej do tego dzikiego krajobrazu, typowo sweneńskiej architektury, kilka małych cerkwi, czy interesujący pomnik królowej Tamar, a także Muzeum Historyczno-Etnograficzne przybliżające kulturę i historię regionu. Niestety widać też, że rosnąca popularność miasteczka zmienia jego charakter i oryginalność miejsca zaczyna być przykrywana przez typowo komercyjny, turystyczny miszmasz.

Swanetia na pewno ma więcej atrakcyjnych szlaków niż Kazbegi i jest to doskonałe miejsce na typowo trekkingowy wypad. Z Mestii można w łatwy sposób dotrzeć do głównych atrakcji regionu i szlaków np. do jeziorek Koruldi, do lodowca pod Szcharą czy Uszbą. My, w związku z ograniczonym czasem wybieramy się w kierunku Lodowca Chalaadi. Droga prowadząca do szlaku nie jest zbyt widowiskowa – dwie godziny po asfalcie i szutrowej drodze. Lepiej wziąć taksówkę. Właściwa trasa wiedzie lasem, a dalej po rozrzuconych kamieniach niemal księżycowym krajobrazem do czoła lodowca.

Następnego dnia udajemy się do Ushguli, najwyżej położonej w Europie wsi. Kierowca zatrzymuje się na chwilę, byśmy mogli zobaczyć Wieżę Kochanków z miejscową legendą o zakochanych, którzy w wieży znaleźli bezpieczne miejsce. Do wieży można wejść i zobaczyć z bliska ich konstrukcję. Przez małe otwory, drabinkami przedostajemy się na kolejne kondygnacje, by z góry spojrzeć na okolicę. Po ponad 2 godzinach docieramy do znajdującej się na wysokości 2200 metrów miejscowości. Nie trzeba dodawać, że drogą krętą, wyboistą i ciągnącą się and urwiskami. Widoki są nieprawdopodobne. Poniżej znajduje się głęboki wąwóz, a wzdłuż drogi ciągną się bujne dzikie łąki. Wszystko się rusza, bzyczy, a wokół nas są chmary motyli. Na drodze oczywiście co pewien czas wyleguje się stado krów, które ostrożnie trzeba wymijać.

Nazwę Ushguli można tłumaczyć jako „nieustraszone serce” bo przodkowie mieszkańców Swanetii przez wieki skutecznie utrzymywali niezależność od książąt i królów. Oprócz wież, w miejscowości można też zobaczyć niewielką świątynię z IX-X w. Według wierzeń mieszkańców, pod kościołem została pochowana królowa Tamar, choć założę się że miejsc z podobną legendą jest więcej. We wsi znajduje się też niewielkie muzeum przybliżające historię regionu.

Wieś znajduje się na liście UNESCO, ale nie znaczy to że jest to skansen, co może niektórym przeszkadzać. We wsi toczy się życie, buduje się, mijamy blaszane ogrodzenia i reklamy. Na drogach wylegują się krowy i świnie, a miedzy nimi oczywiście biegają psy. Zresztą całe to zwierzęce towarzystwo pojawia się także w przydrożnym barze, do którego zachodzimy na obiad. Może to powodować zgrzyt, jeśli ktoś szuka pocztówkowych widoczków, ale dla mnie to była jedna z bardziej klimatycznych wycieczek w Gruzji.

Z Ushguli wychodzi szlak na Szcharę, najwyższy szczyt Gruzji 5200 metrów. I nawet jeśli nie planujemy wspinaczki, to można posiedzieć na wzgórzu zaraz za wsią i napawać się widokiem ośnieżonych szczytów.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s