Tbilisi winem płynące

IMG_20190825_154834

W Tbilisi odnajdujemy różnorodne wpływy, które nadają miastu nieoczywistego klimatu. W drodze do centrum najpierw mijamy nieco zniechęcającą, poradziecką zabudowę, z charakterystyczną ponurą estetyką i chaosem. Zabetonowana rzeka dodatkowo daje odczucie jakiejś niedostępności. Na szczęście to pierwsze wrażenie zmienia się w miarę zbliżania do centrum, a jak tylko zagłębiamy się w uliczki Starego Tbilisi, ulega całkowitemu zapomnieniu.

Stare miasto rozpięte jest między wzgórzami, na których co jakiś czas wybija się kamienna wieża cerkwi. Daje to swoiste poczucie kameralności i gościnności, z której przecież Gruzja słynie. Przecinają się tu światy gruziński, ormiański, ukraiński, perski, rosyjski, jest i trochę klasycyzmu, i secesji, ale też znajdziemy zdobienia orientalne i egzotykę. Dominują kremowe lub brązowe budynki, często obdrapane i zaniedbane, gdzieniegdzie ozdobione misternie rzeźbionymi drewnianymi, ażurowymi balkonami  lub werandami. Większość budynków pochodzi z XIX wieku, gdyż wcześniejsza, średniowieczna zabudowa praktycznie przestała istnieć po najeździe perskim pod koniec XVIII wieku.

Wąskie uliczki i knajpki bogato zdobione roślinnością kuszą gruzińskimi przysmakami: khinkali, kaczapuri, szaszłykami, serem, bakłażanami i winem. „Save earth, it’s the only planet with wine””, „Save water, drink wine”, to tylko niektóre hasła, które zachęcają do tego, do czego właściwie zachęt nie trzeba. Wokół wałęsają się bezpańskie psy, czekające na smakowite kąski lub chwilę uwagi, które otrzymują głównie od podobnie wałęsających się turystów.

Po drugiej stronie rzeki  znajduje się nowoczesna część miasta. Przekraczamy ją przez Most Pokoju. To nowoczesna konstrukcja, z którą kontrastują średniowieczne budowle na wzgórzach. W pobliżu jest znaczenie więcej takich kontrastów np. centrum wystawiennicze, czy nawet Pałac Prezydencki, których metaliczne elementy odbijają palące słońce. Nad tym wszystkim wznosi się  Sobór Trójcy Świętej (Cminda Sameba) – największa, 70-metrowa budowla sakralna w Gruzji, z 11 ołtarzami wewnątrz.

Kolejką linową przedostajemy się do rozciągającej się na wzgórzu twierdzy Narikala, a raczej jej ruin. Pierwsze mury powstały w IV wieku z rozkazu perskich najeźdźców.  Większość z tych, które widzimy, pochodzi jednak z VIII wieku, z czasów, gdy na tym terenie panowali Arabowie. Twierdza przez wieki była burzona i odbudowana, ale ostatecznie uległa zniszczeniu w XIX wieku. Nieopodal znajduje się kościół św. Mikołaja. Na tym samym wzgórzu, co twierdza, dumnie wypina pierś Matka Gruzja – Kartlis Deda – olbrzymi pomnik przedstawiający kobietę w jednej ręce dzierżącą miecz na wrogów, a w drugiej kielich wina dla gości. Patetyczny posąg powstał w 1958 roku z okazji jubileuszu 1500-lecia Tbilisi. Z wzgórza rozpościera się piękny widok na stare miasto.

Schodząc ze wzgórza mijamy małe cerkwie i docieramy do Katedry Sioni, jednej z najważniejszych świątyni Gruzji. Katedra jest siedzibą zwierzchnika autokefalicznego (niezależnego) kościoła gruzińskiego. Budowla pochodzi z XIII wieku. Wewnątrz znajduje się bezcenna relikwia – krzyż św. Nino. Dzięki działalności tej świętej, Gruzja, jako drugi kraj na świecie, przyjęła w 337 roku chrześcijaństwo. Święta prowadziła swoją misję wędrując z  charakterystycznym krzyżem –  składał się on z dwóch gałązek winorośli splecionych puklem jej własnych włosów. Poczerniałe mury, na których przebijają się freski, zapach kadzideł i świec, przepełniają miejsce wschodnim mistycyzmem.

IMG_20190825_154937

Na pobliskim wzgórzu, na skale, znajduje się Kościół Metechi, przy którym stoi charakterystyczny pomnik króla Wachtanga Gorgasali na koniu. Według legendy, król w V wieku wybrał się w te okolice na polowanie. Sokół w pewnym momencie zniknął z upolowanym bażantem, a oba ptaki odnaleziono w pobliżu gorących źródeł (gruz. tbili – źródła). Król oczarowany okolicą, postanowił założyć tu miasto. Gorące źródła i kryjące się pod ceglanymi kopułami łaźnie siarkowe (Abanotubani) są wciąż jedną z największych atrakcji, miejscem spotkań mieszkańców i turystów. Sam kościół położony jest na skale tuż nad wodami rzeki Mtkwari. Pierwsza świątynia w tym miejscu powstała w V wieku. Obecny kościół jest pozostałością sporego kompleksu pałacowego, który istniał tu przynajmniej od czasów królowej Tamar. Po zniszczeniu miasta w 1795 r. z przez Persów, pałac przestał istnieć. Dopiero niemal po dwustu latach – znów powróciły tu nabożeństwa.

Na terenie starego Tbilisi znajduje się jeszcze jedna bardzo ciekawa świątynia – Bazylika Anchiati – najstarsza świątynia w mieście. Powstała w VI wieku i, mimo wielu zmian, wciąż zachowała swój wczesnośredniowieczny charakter. Kiedyś znajdował się tu, obecnie dostępny w Muzeum Narodowym, bezcenny cudowny obraz ikona Chrystusa – zbawiciela z Anchy (Anchiskhati). Według legend ikona miała powstać w cudowny sposób, bez pośrednictwa ludzkiej ręki, jedynie przez kontakt z mandylionem (chustą z odbiciem oblicza Jezusa). Wnętrze zdobią wspaniałe freski, ale całość jest raczej skromna.

W pobliżu bazyliki znajduje się urokliwa wieża zegarowa, zbudowana wprawdzie niedawno, ale dobrze wkomponowująca się w klimat ulicy z kolorowymi ażurowymi balkonikami i ukwieconymi restauracjami.

Wychodząc z klimatycznych uliczek Old Tbilisi wychodzimy na plac Wolności, z ratuszem, który był świadkiem wielu ważnych dla Gruzinów wydarzeń. Od niego ciągnie się reprezentacyjna, głośna i tętniąca życiem aleja Rustaveli. W drodze z Placu Wolności do Placu Republiki mijamy okazały gmach Parlamentu, wzniesiony w latach 40-tych XX wieku przez niemieckich jeńców. Przed Parlamentem zbiera się codziennie kilkaset osób protestujących przeciw ingerencji rosyjskiej w politykę gruzińską. Po drugiej stronie znajdują się najważniejsze muzea: Narodowe, Sztuk Pięknych i Sztuki Nowoczesnej. Szczególnie interesujące jest to ostatnie, przedstawiające malarstwo i rzeźbę gruzińską XX i XXI wieku Ciekawym budynkiem jest też tbiliska Opera im. Paliaszwili. Zbudowano ją po koniec XIX wieku czerpiąc inspiracje z sztuki islamu.

W Tbilisi, zresztą jak w całej Gruzji, odnajdujemy sporo klimatycznych miejsc, wspaniałe jedzenie, wino, muzykę, a przede wszystkim pomocnych i chętnych do rozmowy mieszkańców (brak znajomości rosyjskiego daje się jednak mocno we znaki). Nie znaczy, że wszystko się w nim musi podobać. Miasto jest nieco chaotyczne, mało przyjazne jeśli chodzi o poruszanie się pieszo, jest bardzo mało przejść dla pieszych, przez duże ulice przejdzie się tylko przez przejścia podziemne, a samochody jeżdżą jak szalone. Miasto jest jakby zawieszone między Wschodem a Zachodem, ale obserwowanie tych różnic jest też fascynującym doświadczeniem.

IMG_20190825_152319

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s