Marrakesz – wokół Medyny

P1030387

Obserwując Marrakesz z góry odnosi się wrażenie jakby miasto wychodziło z pustyni. Kolory ziemi przechodzą stopniowo  w rdzawe kolory budynków. Według legendy, określenie Marrakeszu jako Czerwonego Miasta powstało w okresie, kiedy budowano meczet Kutubija, a w kraju toczyła się wojna. Budynki miały nabrać swej barwy od przelanej wówczas krwi. W rzeczywistości niemal każde większe miasto w Maroko ma swoją dominującą barwę np. Fez niebieską, a Casablanka białą.

Marrakesz został założony w 1062 roku, z rozkazu sułtana Yusuf ben Tashfin z berberyjskiego rodu Almorawidów.  Wzniesiono wówczas ksar – ufortyfikowaną fortecę z meczetem. Od początku miało ważne znaczenie strategiczne, pozwalało kontrolować trzy przełęcze, przez które biegły szlaki handlowe między Saharą a arabskim Maghrebem. Kolejni władcy sukcesywnie rozbudowywali i upiększali miasto, konkurując z miastami muzułmańskiej Andaluzji.

Pierwszego dnia chcemy jedynie zapoznać się z okolicą, poczuć jej klimat, pobłądzić bez planu po Medynie, czyli, otoczonym murami, starym mieście. Spacerujemy po wąskich uliczkach i sukach, czyli targowiskach, Z każdej strony mijają nas sprzedawcy, turyści, wozy ciągnięte przez osły, motorynki.  Jest wszystko – kolor, zapach, gwar. Suki tętnią życiem i emanują orientalnym klimatem. Choć na pierwszy rzut oka odnosisz wrażenie, że wokół znajduje się niemal wszystko, to bazary mają swój porządek i dzielą się tematycznie na określone obszary (oczywiście poza straganami najbliżej skupisk turystycznych – tam jest cały przekrój). W jednej części znajdziemy wyroby ze skóry, w innej tkaniny, dywany, lampy, biżuterię, czy przyprawy i olejki. Wszystko to równocześnie tworzy skomplikowany labirynt , a wstępna fascynacja przechodzi w niemal rozpaczliwą próbę wydostania się z tej plątaniny.

Oprócz targowisk, ważnym miejscem na terenie Medyny jest też meczet Alego ibn Jusufa, najstarszy meczet w mieście.  Powstał w XII wieku, ale na skutek walk dynastycznych, ulegał uszkodzeniom i licznym przebudowom. Swój aktualny kształt uzyskał w XIX, kiedy to został przebudowany w stylu merynidzkim.  Niestety tym razem nie udaje się zwiedzić pięknie zdobionej XVI-wiecznej medresy Ben youseff – jak spora część Medyny, także ona jest w remoncie.

P1030428

Błąkając jest po uliczkach starego miasta docieramy oczywiście również do osławionego Placu Dżami al Fana, największej atrakcji Marrakeszu, a jednocześnie jednego ze źródeł niepochlebnych o nim opinii. Od 2001 plac znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Pochodzenie nazwy placu tłumaczy się różnie, jako „plac bez meczetu” lub „zgromadzenie umarłych”, ze względu na to, że odbywały się na nim targi niewolników i egzekucje. Samo miejsce nie ma jakiś zabytków, czy wyjątkowych punktów. Główną atrakcją, która ściąga tłumy turystów, jest niepowtarzalna atmosfera i wyobrażony obraz arabskiego targu. W dzień niewiele się tam dzieje – poza kilkoma straganami z sokami i smęcącymi się pomiędzy turystami naciągaczami, jest pusto, co nie oznacza, że cicho i spokojnie. Im bliżej wieczoru, wszystko nabiera tempa. Na wózkach przywożone jest wyposażenie punktów gastronomicznych, pojawiają się kolejne atrakcje. Wieczorem rozpoczyna się fascynujący spektakl. Nad placem unosi się zapach z naprędce skonstruowanych kuchni, do których zwabia, przekrzykująca się obsługa. Każde miejsce ma swój numer, który pozwala trafić do odpowiedniego miejsca następnym razem. Siadamy na ławach i próbujemy miejscowych specjałów, tadżinów, kuskusu z grillowanymi warzywami, kończąc ucztę słodką herbatą miętową. Wokół panuje niesamowity hałas, pojawiają się wróżbici, grajkowie wszelkiej maści, kobiety malujące henną, węże, małpy, sztukmistrzowie, stragany. Pomiędzy przemykają, z jednej strony zafascynowani, a z drugiej pełni obaw, turyści. Chcą być świadkiem tego wydarzenia, ale pamiętając o wszystkich ostrzeżeniach, mocno ściskają swoje torebki i aparaty. Oczywiście na placu są też złodzieje i naciągacze, a oszołomieni turyści, którzy zapominają o zachowaniu rozsądku i podstawowych środków ostrożności, stają się ich łatwym celem. Nie należy jednak tego szczególnie demonizować. Zresztą ta nutka niebezpieczeństwa wydaje się być dodatkowym wabikiem na turystów. I chociaż duża część tego co się dzieje na placu to już czysta komercja, to przebija przez nią pewna magia tego miejsca, której wszyscy szukają.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s