Angkor – miasto wyłonione dżungli

DSCN1416

Choć zdaję sobie sprawę z tego, że cztery dni to zdecydowanie za mało, to będąc tak blisko, nie mogę zrezygnować z krótkiego wypadu do Kambodży, by zobaczyć niesamowity Angkor, jedno z marzeń pewnie każdego podróżnika.

Zaraz po wyjściu z lotniska w Siem Reap łapiemy taksówkę i równocześnie umawiamy się z kierowcą na kolejny dzień na transport tuk tukiem po kompleksie.  W tej sytuacji na spokojnie możemy spędzić wieczór w mieście zwanym „bramą do Angkor”.

Kambodża to kraj z bolesną przeszłością, który powoli dźwiga się po krwawych rządach Czerwonych Khmerów, które pochłonęły 10-20% populacji, w tym znaczną część inteligencji. Analfabetyzm sięga tu 60%, a kraj należy do najbiedniejszych na świecie. W drodze i w samym Siem Reap te zmiany są szczególnie widoczne – nowoczesne hotele kontrastują z biedą i żebrzącymi dziećmi. Mimo to nie spotykamy się z większą nachalnością, wręcz przeciwnie, doświadczamy  niesamowitej, czasem wręcz krepującej uprzejmości i uczynności.

Wieczorem, jak większość turystów, spędzamy czas i delektujemy się miejscowymi przysmakami na pełnej restauracji i hoteli Pub Street. Sprawdzamy też, co się dzieje na nocnych targach, ale tak naprawdę w głowie jest tylko jeden cel – wyprawa do wymarzonego Angkor.

Angor to największe miasto świata sprzed rewolucji przemysłowej, które na kilka wieków przepadło i zostało pochłonięte przez dżunglę. Kompleks obejmuje ok. tysiąca km kwadratowych, pełnych kamiennych budowli i zbiorników wodnych. To też jedno z najbardziej fascynujących miejsc na Ziemi, stworzonych przez człowieka.

Historia Angkor sięga XI wieku, kiedy stał się stolicą potężnego Imperium Khmerów. Systematycznie rozbudowywane miasto, w pewnym momencie było zamieszkane przez milion ludzi . W tym samym czasie w Rzymie mieszkało 20 tys., a w Konstantynopolu 200 tys. mieszkańców.  Takie porównania robią wrażenie. Od XIII wieku imperium zaczęło podupadać, a gdy w 1432 roku miasto złupili Tajowie, centrum państwa zostało przeniesione do Phnom Penh. Miasto stopniowo się wyludniało, głównie z powodu niesprawnego systemu irygacyjnego. W XVI wieku, kiedy trafili tu misjonarze, znaleźli tylko kilku mnichów buddyjskich. Miasto pochłonęła dżungla i zostało zapomniane aż do II połowy XIX wieku, kiedy zostało na nowo odkryte i niestety równocześnie ograbione przez poszukiwaczy skarbów. W 1900 roku rozpoczęto ochronę i restaurację Angkoru. Niestety przerwano ją na okres okrutnych rządów Czerwonych Khmerów.

Przez wieki miasto było ukryte i opierało się upływającemu czasowi, równocześnie będąc niszczonym i chronionym przez naturę. Ta niesamowita koegzystencja jest szczególnie widoczna w pierwszym kompleksie, który zwiedzamy, Ta Phron, jedynym, który zostawiono mniej więcej w takim samym stanie, w jakim został odnaleziony. Część drzew wrosła w budynki i nie można ich usunąć, by nie naruszyć konstrukcji. Korzenie widowiskowo oplatają mury i posągi.  Kompleks wybudowany na przełomie XII i XIII wieku pełnił funkcję świątyni, ale też uniwersytetu. Jest to niska świątynia pełna korytarzy i zakamarków. Spacer pomiędzy nimi daje niezwykle poczucie zawieszenia w czasie. Zniszczone mury są świadkiem zarówno wielkiej potęgi imperium, jak i wieków w zapomnieniu. Widok jednocześnie przygnębiający, jak i fascynujący.

Podczas zwiedzania łapie nas ulewa, która daje odrobinę wytchnienia od wzmagającej się z każdą godziną spiekoty.

Następnie jedziemy do Angkor Thom – ostatniej stolicy Imperium Khmerskiego. Spacerując Tarasami Słonia, docieramy do Baphuon, sanktuarium w kształcie piramidy schodkowej z początku XI wieku, które potem znalazło się w obrębie pałacu królewskiego. Wspinamy się po wysokich stopniach, w oblepiającym upale, podziwiając subtelne ornamenty i płaskorzeźby. Odbudowa świątyni wymagała niemałych wysiłków. Francuscy archeolodzy, którzy zajmowali się na początku jej renowacją, postanowili ją całkowicie rozebrać i po zbadaniu oczyścić i złożyć. Niestety prace zostały wstrzymane w 1975, a cała dokumentacja została zniszczona w trakcie rządów Czerwonych Khmerów.  Tym godniejsze podziwu jest odtworzenie budowli i udostępnienie jej dla zwiedzających w 2011 roku.

W samym entrum Angkor Thom, znajduje się Świątynia Bayon. Z 54 wież obserwuje nas 216 wizerunków Buddy Awalokiteśwary. Świątynia została zbudowana z dopasowanych do siebie kawałków piaskowca. W licznych korytarzach i zakamarkach znajdują się bogate dekoracje, charakterystyczne dla architektury hinduistycznej. W zewnętrznej galerii podziwiamy reliefy, przedstawiające sceny z panowania Dżajawarmana VII.

Na koniec udajemy się do największego kompleksu świątynnego na świecie i symbolu Kambodży, Angkor Wat. Można oglądać setki zdjęć, ale i tak widok majestatycznych strzelistych wież w kształcie lotosu, odbijających się w wodzie, zapiera dech. Świątynia została zbudowana w XII wieku przez króla Surjawarmana II na cześć boga Wisznu. W związku z tym, że zdecydowaliśmy się nieco zwiedzać świątynie „pod prąd”, ominęły nas największe tłumy. Mijamy fosę i bramy, których strzegą mityczne węże. Wewnątrz niezwykłą atrakcją są między innymi, ciągnące się w galerii przez niemal 900 m, niezwykle precyzyjne reliefy, przedstawiające sceny z mitologii indyjskiej. Wspaniała symetria budowli i jej bogactwo przywołują wielkość i wspaniałość cywilizacji Khmerów.

Nikt nie ma wątpliwości, że ta krótka wyprawa do Kambodży to za mało, ale ogrom wrażeń, choćby z tego jednego dnia, wystarcza na znacznie dłużej. Do Tajlandii wracamy busem, dzięki czemu mamy możliwość poznania kolejek i chaosu na granicy. Trochę na oślep, ale udaje się znaleźć drogę i ruszyć na błogie lenistwo.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s