Kotor – miasto kotów


P1010610

Boka Kotorska jest pełna urokliwych miejsc i spokojnie można spędzić w jej okolicach cały urlop. I chociaż beztroskie lenistwo trochę osłabiło chęć zwiedzania, Kotor jest miejscem, którego po prostu nie można nie zobaczyć. Mimo, że odległość nie jest duża, to podróż krętymi górskimi drogami zajmuje sporo czasu. Miasto jest niestety mocno zatłoczone, przynajmniej jak na standardy Czarnogóry.

Na początku przede wszystkim zachwyca bajeczne położenie Kotoru – z jednej strony okalają go wzgórza, z drugiej opływa rzeka i wody Zatoki Kotorskiej. Nad miastem oczywiście wznosi się wielka twierdza, do czego można już przywyknąć odwiedzając większość miejsc na Bałkanach. Ta jest jedyną niezdobytą podczas napadów osmańskich. Do twierdzy św. Jana prowadzą 1426 stopnie schodów. Po drodze mijamy kościółek Gospe od Zdravlja z 1500 roku, z ciemną wieżą, wzniesiony by chronić miasto przed epidemiami.

P1010585

Miasto ma długą, sięgającą neolitu, historię. Znajdowała się tu najpierw osada grecka  o nazwie Akurion. W późniejszych wiekach, przechodząc pod panowanie kolejnych potęg, zmieniała też nazwę, najpierw na Acruvium (w czasach rzymskich), Dekaderon  (Bizancjum), by w  Średniowieczu zostać przemianowaną na zbliżone do dzisiejszego, Catarum/Catera. Rozwój miasta rozpoczął się w XII w. pod rządami serbskimi – stało się ono ważnym portem handlowym, a w XV wieku zostało nawet niepodległą republiką. Ze względu jednak na nieustanne zagrożenie inwazją osmańską, oddało się ostatecznie na ponad trzy wieki pod panowanie weneckie. Potem podzieliło historię sąsiadów i znalazło się w obrębie Austro-Węgier, a po wojnie Jugosławii. Znaczącym wydarzeniem w jego historii było trzęsienie ziemi z 1979 roku, które zniszczyło jego znaczną część, w tym  ponad 600 zabytkowych budynków.

Miasto otaczają mury, które mają ponad 4,5 km. Można je przekroczyć trzema bramami – Główną, Północną – z napisem upamiętniającym oblężenie tureckie z 1539 roku, oraz Południową. Przechodząc przez pierwszą z nich trafiamy of razu na główny plac miasta Trg od Oruzja. Pierwsza rzuca się w oczy wieża zegarowa z 1602 roku, z kopertowym dachem, przed która stoi pręgierz ze szczytem w kształcie piramidy. Na placu, oprócz sklepów z pamiątkami i restauracji, znajduje się tez Pałac namiestnika weneckiego (Palata providurova).

Zresztą ciekawe pałace znajdziemy właściwie przy każdym placyku. Przemierzając labirynt bezimiennych uliczek, co chwilę natrafia się też na mały kamienny kościółek czy cerkiew. W okolicy, ze Starówką Kotoru może konkurować może jedynie Dubrownik. Obie są zresztą na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Przy trg Ustanka mornara znajduje się romańska, trójnawowa katedra św. Trifuna, z 1116 roku. W środku można podziwiać między innymi romańsko – gotyckie cyborium z 1362 roku, czy fragmenty fresków. Warto też obejrzeć skarbiec z zabytkowymi naczyniami liturgicznymi, pozostałymi fragmentami dawnej budowli oraz wczesnochrześcijańskim sarkofagiem.

Skręcając w lewo od katedry docieramy do Pałacu Drago z przełomu XIV i XV wieku z pięknym gotyckim oknem nad ulicą. W pobliżu znajduje się również Pałac Biskupi, a na jego tyłach niewielka cerkiew św. Pawła Z 1226 roku, z XV-wiecznymi freskami. Ciekawa i warta uwagi jest też cerkiew św. Łukasza z 1195 roku na placu Bratsva i jedinstva. Plac wygląda jak wyłożony kafelkami, co ułatwia orientację, w mieście, gdzie uliczki nie mają nazw.

Kotor jest też nazywany miastem kotów i nie jest to absolutnie określenie na wyrost. Koty wylegują się na wszystkich chodnikach, w restauracjach, na witrynach sklepowych. Jakby tego było mało, są też oczywiście motywem przewodnim większości gadżetów w sklepach z pamiątkami.

P1010698

Kotor urzeka swoją atmosferą i ciężko go opuścić. Zresztą nie jest to łatwe także ze względu na nieprzewidywalną komunikację. Na szczęście, czekając kilka godzin na opóźniony autobus, możemy jeszcze podziwiać włączoną iluminację twierdzy. Rozpięte na wzgórzach, piętrzących się nad miastem, punkciki oświetlające fortyfikacje, stanowią niezwykle malowniczy widok.  Drogę powrotną w związku z tym przemierzamy w nocy. Nad czarnymi wodami Zatoki widać tylko oświetlone okna w domach na wzgórzach, jakby otaczał je gigantyczny łańcuch choinkowy.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s